Zakupy na Wielkanoc

Poznań: Kolejki i radiowóz, czyli zakupy w czasach zarazy

Policyjny radiowóz nawołujący do przestrzegania obostrzeń z powodu epidemii – i tłumy ludzi na Półwiejskiej, jak tylko skończyły się godziny dla seniorów. Epidemia epidemią, ale Wielka Sobota ma swoje prawa.

Jak Wielkanoc Wielkanocą, Wielka Sobota zawsze była czasem tych ostatnich zakupów, kiedy dom już posprzątany, świąteczne smakołyki gotowe, a dzieci wydelegowane do poświęcenia pokarmów.

W tym roku co prawda dzieci siedzą w domach z powodu koronawirusa, ale pozostałe elementy Wielkiej Soboty się nie zmieniły. Poznaniacy może wyszli na zakupy mniej tłumnie niż w poprzednich latach – ale wyszli. Zresztą czy mniej tłumnie czy nie – to też trudno policzyć, bo kolejki stojące przed sklepami zagradzają całe ulice i chodniki, sprawiając wrażenie, że ludzi jest znacznie więcej niż w rzeczywistości.

A czy długo się stoi?
– Nie, to tylko tak wygląda – uspokaja pani Barbara, która, jak się okazuje, właściwie nic nie chce kupić, ale korzysta z pretekstu, żeby wyjść na słońce. – Góra 10 minut i jest się w środku. No, teraz to może 15 minut, bo ludzie jednak strasznie dużo kupują i wolniej wychodzą. Ale i tak jest lepiej niż na osiedlach. Kuzynka mieszka na Piątkowie i mówiła, że stała pół godziny, zanim weszła do Biedronki…

Kupowanie w czasach epidemii jest zresztą wyższą sztuką. Jak się okazuje. na przykład trzeba bardzo uważać, żeby nie pomylić kolejek.
– Przepraszam bardzo, a ta kolejka to do apteki? – dopytywała się dziś pewna pani na deptaku.
– Nie, tu stoi Aldi – odkrzyknięto jej radośnie z odległości ponad dwóch metrów, ma się rozumieć. – Apteka to tu bardziej na prawo!
– Ale mnie powiedzieli, że tu na prawo to do cukierni Elite…
– A nie, do Elite to tam, jakieś cztery metry bliżej Marycha. Tu, gdzie ma pani taką większą przerwę między stojącymi, widzi pani?
– Widzę! – odkrzyknęła z ulgą klientka apteki, zmierzając we właściwym kierunku.

Konwersację dość mocno utrudniał jadący Półwiejską radiowóz, nadający ostrzegawczy komunikat. jechał powoli, ,lawirując między stojącymi w przeróżnych kolejkach. Co ciekawe, najdłuższa była akurat wcale nie do sklepów spożywczych, ale do sklepu z grami komputerowymi.

Jednak poznaniacy przestrzegają zasad. Stoją w kolejkach w przepisowych odległościach, sumiennie dezynfekują ręce, zakładają rękawiczki i noszą maseczki. Pilnuje ich personel każdego sklepu, do którego grzecznie czekają w kolejce. Jednak mimo obostrzeń, zamkniętych kawiarni i lodziarni życie towarzyskie kwitnie. Nie sposób tego nie zauważyć, zwłaszcza na Półwiejskiej, gdzie wrażeń nie zagłuszają jeżdżące samochody: na ulicy jest zdecydowanie głośniej niż zwykle – konwersacja na odległość dwóch metrów, jeszcze przez maseczkę, wymaga zdecydowanie większej eksploatacji strun głosowych. Zwłaszcza gdy jeszcze trzeba przekrzyczeć policyjne komunikaty.

el

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze