protest branży ślubnej

Poznań: Branża weselna chce wrócić do pracy

Nie chcą pomocy, ale umożliwienia powrotu do pracy – a także przedstawienia rzetelnych badań, dlaczego akurat branża ślubna jest nadal zamrożona. Przedstawiciele tej branży protestowali dziś przed Urzędem Stanu Cywilnego w Poznaniu.

– Jesteśmy zamrożeni od połowy października po bardzo trudnym sezonie weselnym – mówił Przemysław Ciemniejewski, wodzirej prowadzący firmę organizującą wesela. – Wielu z nas musiało wesela odwoływać i przekładać je, a od rządu nie dostajemy pomocy, która pozwalałaby nam normalnie funkcjonować. Zobowiązania finansowe ma każdy z nas. Nasze firmy też działają w oparciu o różne kredyty, leasingi, a gdy wesele trzeba odwołać, do tego dochodzi jeszcze zwrot wydatków. Ja jestem jedynym żywicielem rodziny i jeśli ten sezon nam przepadnie, to nie wiem, co będzie.

Branża już teraz szacuje straty na dziesiątki tysięcy złotych w sezonie. Bo to nie tylko straty wodzirejów, djów czy właścicieli sal weselnych. To także straty tysięcy firm, które są zaangażowane w tę branżę: kwiaciarzy, fryzjerów, dekoratorów, gastronomicznych, dostawców żywności, krawieckich i wielu, wielu innych.
– Czujemy, że jesteśmy pomijani i jesteśmy na szarym końcu, jeśli chodzi o myślenie o odmrożeniu gospodarki – podsumowuje Przemysław Ciemniejewski.

Przedstawiciele branży podkreślają też, że choć w większości informacji rządowych podawano o masowych zakażeniach, do jakich dochodziło właśnie podczas imprez weselnych – im samym nikt nie przedstawił żadnych badań, żadnych dowodów na to, że rzeczywiście tak było. Wręcz przeciwnie.
– My jako branża otrzymaliśmy informację z sanepidu, że nie są prowadzone żadne takie badania i mamy na to dokumenty – podkreśla Przemysław Ciemniejewski. I radzi, żeby zwrócić uwagę choćby na daty: wesela i przyjęcia weselne to jest sezon letni, lipiec, sierpnia i początek września. A pandemia najbardziej dała się we znaki w połowie października.
– Zagrałem kilka wesel w tym roku – mówi Ciemniejewski. – Nie dostałem ani razu żadnej informacji, żeby ktoś zachorował, sanepid też nie ścigał ani mnie, ani moich kolegów. Mam wrażenie, że gdzieś, kiedyś ta informacja poszła, że chodzi o wesela i trzymamy się jej, ale nie dostaliśmy żadnej racjonalnej odpowiedzi, dlaczego tak jest i skąd się to bierze.

Ale podkreśla, że branża nie chce żadnej dodatkowej pomocy od rządu i nie dlatego protestuje.
– Dzisiaj potrzebujemy wrócić do normalności, zacząć grać i poradzimy sobie sami – zapewnia. – Nasza branża rozwijała się świetnie.

Czego chce branża weselna? Chcą do 14 lutego przedstawienia rzetelnych analiz i badań uzasadniających zamknięcie branży weselnej, ogłoszenia planu powrotu wesel i innych imprez rodzinnych najpóźniej od 4 kwietnia, rezygnacja ze stref żółtej i czerwonej oraz związanych z nimi limitów osób, a także trzystopniowego schematu powrotu uroczystości rodzinnych bez obostrzeń najpóźniej do czerwca. Branża chce też gwarancji, że do końca grudnia 2021 roku te zasady nie ulegną zmianie i że nastąpi rewizja obecnej rządowej polityki walki z covid-19 i wyznaczenie jej nowego kierunku.

5 2 votes
Oceń artykuł
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze