37-letni mieszkaniec gminy Wałcz jest podejrzany o wykonywanie telefonów informujących o pożarach w mieście. Grozi mu grzywna, a nawet więzienie.
Mężczyzna zazwyczaj dzwonił do straży pożarnej informując o pożarze. Po kilku minutach dzwonił ponownie, odwołując alarm. Działał tak przez kilka tygodni, zanim nie namierzyła go i nie zatrzymała pilska policja. Jak podaje Radio Poznań, mężczyzna przyznał się do winy, ale nie potrafił powiedzieć, dlaczego tak postępował.
Jego działalność w jednym przypadku omal nie doprowadziła do tragedii. Fałszywy alarm zbiegł się w czasie z prawdziwym pożarem lasu. Na szczęście strażacy zdążyli tam dojechać i go ugasić.
Radio Poznań, el