Obudź się, Lechu! Kompromitacja “Kolejorza” w Częstochowie

Lech Poznań skompromitował się w 1/16 Pucharu Polski przegrywając na wyjeździe z 1. ligowym Rakowem Częstochowa po przepięknej bramce Szczepańskiego i trzeba otwarcie powiedzieć, że był to najmniejszy wymiar kary. Po tym meczu w Poznaniu atmosfera jest gorąca i niewykluczone, że z posada pożegna się trener, Ivan Djurdjevic.

Poznaniacy tragicznie weszli w to spotkanie. Raków, który jest liderem 1. ligi nie przegrał od 14 spotkań i od samego rozpoczęcia meczu było widać, że Lech nie będzie miał tutaj łatwo. Zawodnicy Ivana Djurdjevicia za to zbyt mocno nie utrudniali swoim przeciwnikom w rozgrywaniu piłki. Takie zachowanie musiało zostać skarcone i to bardzo szybko, bo gospodarze już w trzeciej minucie spotkania objęli prowadzenie. Kapitalnie z piłką zabrał się 20-letni Miłosz Szczepański i genialnym uderzeniem zza pola karnego pokonał Jasmina Buricia. Można mieć też spore pretensje do interwencji Bośniaka, bo przy lepszym ustawieniu mógłby sięgnąć piłkę i przerzucić ją nad poprzeczką, ale tak się jednak nie stało.

Wydawało się, że to czysty wypadek przy pracy i lechici zaczną, pisząc piłkarskim slangiem, dusić zespół Rakowa, ale tutaj było zupełnie odwrotnie. To w szeregach Lecha była, celowo użyjemy tego stwierdzenia, “obrona Częstochowy”. Przy lepszej skuteczności, zawodnicy Marka Papszuna po kilkunastu minutach mogliby prowadzić przynajmniej przewagą trzech bramek. Pod koniec pierwszej połowy wreszcie wyglądało na to, że “Kolejorz” się obudził, bo wreszcie stwarzał minimalne zagrożenie pod bramką Szumskiego, ale zarówno pojedyncze próby Dioniego, Tiby czy Gytkjaera nie przynosiły żadnego skutku.

W drugiej odsłonie spotkania, na nieszczęście wszystkich sympatyków Lecha Poznań, sytuacja nie ulegała zmianie. To Raków częściej dochodził do sytuacji bramkowych, ba, nawet Szczepański po raz drugi pokonał Jasmina Buricia, ale po interwencji systemu VAR, gol został anulowany. Dziwnymi decyzjami kadrowymi popisał się w tym meczu Ivan Djurdjevic, bo chociażby zdjął jednego z lepszych piłkarzy Lecha na boisku – Macieja Gajosa, a wpuścił Mihaia Raduta, który od długiego czasu nie pokazywał nic, by wierzyć, że to właśnie on może odmienić losy spotkania. Kompletnie niewidoczny po wejściu na murawę był Amaral, który częściej wymachiwał rękoma i rozmawiał z sędzią, aniżeli dawał coś swojej drużynie. Próbował za to wprowadzony Jóźwiak, ale jeden ambitny chłopak meczu całemu zespołowi nie wygra. I nie wygrał, Lech skompromitował się w Częstochowie.

Raków Częstochowa: Jakub Szumski – Tomas Petrasek, Andrzej Niewulis, Arkadiusz Kasperkiewicz – Piotr Malinowski (67′ Bartl), Petr Schwarz, Marcin Listkowski, Miłosz Szczepański (82′ Radwański), Maciej Domański (90′ Mondek), Patryk Kun – Sebastian Musiolik.

Lech Poznań: Jasmin Buric – Robert Gumny, Dimitris Goutas, Thomas Rogne, Vernon De Marco, Wołodymyr Kostewycz – Maciej Gajos (70′ Mihai Radut), Łukasz Trałka (74′ Kamil Jóźwiak), Pedro Tiba – Christian Gytkjaer, Dioni (65′ Amaral)

Autor: Mikołaj Kortus

TenPoznań - partnerzy

Profil osób współpracujących z portalem TenPoznan.pl

1
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Danio
Gość
Danio

Będą jaja jak rozwiążą lecha poznan nauczka bedzie spadanie do 1 ligi