Obserwowanie ptaków a… jet lag

obserwowanie ptaków fot. UPP
Co ma jedno z drugim wspólnego? Otóż miłośnicy ptaków, wyruszający w weekend lub święta na obserwację swoich ulubieńców, mogą wykazywać podobne objawy. Zbadali to naukowcy z Uniwersytetu w Tybindze (Niemcy) i Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Gdy się jest ptasiarzem, to weekend może się różnić od innych dni tygodnia – i to na niekorzyść ze względu na krótszy czas snu, bo żeby obserwować ptaki, trzeba wstać naprawdę przed świtem. Przypomina to podróż samolotem i szybka zmianę stref czasowych, znaną popularnie jako jet lag. Badacze takie weekendowe czy świąteczne różnice nazwali social jet lag (SJL), właśnie w nawiązaniu do podróży, choć tu obywa się bez przemieszczania na większe odległości.

W klasycznym wydaniu głównymi objawami SJL są: ogólne poczucie zmęczenia, utrata apetytu, kłopoty z koncentracją i pamięcią, niezdarność i ogólny brak energii. O tym, jak to rzeczywiście wpływa na obserwatorów ptaków, postanowili sprawdzić badacze z Uniwersytetu w Tybindze (Niemcy) i Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

– Sami jesteśmy nie tylko badaczami, ale i hobbistycznie obserwujemy ptaki, to chcieliśmy przyjrzeć się i konsekwencjom ptasiarstwa dla naszego komfortu snu – podkreśla prof. Christoph Randler z Tybingi, światowej klasy badacz chronotypów i główny autor badań właśnie opublikowanych w międzynarodowym czasopiśmie Journal of Sleep Research.

Wiele ptaków to gatunki o wczesnoporannej aktywności, więc żeby je zobaczyć – trzeba wcześnie wstać.
– Wiadomo, jak jest – dodaje prof. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, współautor badań – nawet zajmując się zawodowo biologią nie zawsze w zwykłe dni mamy na to czas, a cóż dopiero mają zrobić miłośnicy ptaków zajmujący się zawodowo inną działalnością? Ptasiarstwo to prawdziwie demokratyczne hobby dla wszystkich: nauczycielek, lekarek, ślusarzy, księży i policjantów, więc im pozostają weekendy.

Aby zobaczyć, jak wygląda weekendowe życie, a właściwie sen obserwatorów ptaków, badacze zapytali ponad 2400 niemieckich obserwatorów ptaków o wzorzec ich snu. Okazało się, że zazwyczaj wstają o kwadrans wcześniej, ale jeśli uwzględnimy, że normalni ludzie w weekendy śpią pół godziny dłużej niż w dni robocze – to mamy już 45 minut różnicy.

Najbardziej jednak wzorzec snu zmieniają najbardziej zaawansowani, wyspecjalizowani obserwatorzy, tacy, którzy namiętnie sprawdzają, gdzie w okolicy pojawiają się ptasie rzadkości i koniecznie chcą je zobaczyć. To pewien paradoks, że argumentując obserwowanie ptaków troską o własne zdrowie, popada się w zupełnie niezdrowe zachowania.
– Podejrzewamy, że inne rodzaje hobby, też mogą zmieniać aktywność snu – podsumowuje prof. Tryjanowski. – Warto bowiem wiedzieć, kiedy wybrać się na żagle, pochodzić po skałkach, powłóczyć się po lesie, a nawet rozpocząć jogging. Pewnie karciarze i szachiści mają nieco inaczej, ale to niezbyt aktywny, przynajmniej w sensie fizycznym, rodzaj wypoczynku. A przywołując w pamięci słowa piosenki „Śpij, kochany śpij”, można by dodać … i o ptakach śnij, byle umiarkowanie. Bowiem nawet w tym przypadku, co za dużo to niezdrowo.

UPP

Podziel się: