Jacek Sasin fot. FB

Maseczki, które antonow przywiózł z Chin, nie spełniają norm – przyznaje ministerstwo zdrowia

Sprzęt do ochrony osobistej personelu medycznego walczącego z pandemią, który przywiózł z Chin największy samolot świata wielkim nakładem sił i środków – nie spełniają norm FFP. Co oznacza, że w ochronie przeciwko koronawirusowi nie są bezpieczne.

Transport był wielką i mocno nagłośnioną akcją, która miała przekonać Polaków, jak rząd dba o ich zdrowie. Sprzęt, na osobiste polecenie premiera, kupiły spółki skarbu państwa w Chinach i przewiozły antonowem do Polski. Przybycie samolotu w połowie kwietnia było wielka uroczystością, a ministrowie chętnie fotografowali się na tle maszyny.
– Spółki Skarbu Państwa po raz kolejny udowadniają, że w tym trudnym okresie stają na wysokości zadania i zdają egzamin z bycia społecznie odpowiedzialnymi podmiotami biznesowymi – mówił wówczas Jacek Sasin, wicepremier i minister aktywów państwowych.

Jednak praktycznie od razu po przybyciu pojawiły się wątpliwości co do tego transportu – najpierw co do ilości sprzętu. Miało być 400 ton, przyleciało tylko 80, dla których wynajmowanie największego samolotu świata za ogromne pieniądze (1,6 mln dolarów) nie miało sensu i było zwyczajnie niegospodarne.

Później opinię publiczną zaalarmowała “Gazeta Wyborcza” pisząc, że certyfikaty masek są sfałszowane, a same maski nic nie warte. KGHM i Lotos długo zaprzeczały informacjom gazety, KGHM groził jej nawet sądem twierdząc, że specjaliści spółki przeprowadzili własne badania potwierdzające jakość maseczek. Jednak teraz informację o bezużyteczności sprowadzonego sprzętu potwierdziło ministerstwo zdrowia, które przeprowadziło własne testy jakości maseczek – jak informuje Onet.pl.

“Ministerstwo Zdrowia przebadało w Centralnym Instytucie Ochrony Pracy partię masek przekazanych przez Agencję Rezerw Materiałowych. Wynik badania został przekazany do dysponenta masek, czyli właśnie ARM z informacją, że maski nie spełniają norm FFP” – taką informację otrzymał Onet.pl z ministerstwa. Zdaniem specjalistów można ej co najwyżej traktować jako maski chirurgiczne, czyli niższej jakości.

KGHM to kolejna ofiara oszustw chińskich dostawców. O niedostatecznej jakości otrzymanego sprzętu donosiły już wcześniej m.in. Holandia i Finlandia. Wadliwa okazała się także część sprzętu zamówiona przez WOŚP oraz maseczki kupione przez ministerstwo zdrowia od trenera narciarstwa, zaprzyjaźnionego z rodziną ministra Szumowskiego.

el

Dodaj komentarz

avatar