Lech Poznań-Benfica Lizbona fot. P. Szyszka Lech Poznań

Lech Poznań – Benfica Lizbona 2:4. Lech przegrał, ale po dobrym meczu

Dobry, dynamiczny i emocjonujący mecz – Kolejorz, mimo przegranej, rozegrał naprawdę dobre spotkanie z utytułowanym rywalem. Niestety, to skuteczność strzałów liczy się najbardziej, a tego zabrakło.

Mecz już rozpoczął się mocnym akcentem – w 7. minucie Tomasz Dejewski przypadkowo zagrał ręką interweniując ślizgiem, co zaowocowało rzutem karnym dla Benfiki. Portugalczycy nie zmarnowali takiej okazji – strzelał Pizzi i perfekcyjnie ograł Bednarka, który był przekonany, że zawodnik strzeli w prawy róg – a uderzył w lewy. I Benfica prowadziła z Lechem 0:1.

Jednak lechici nie upadli na duchu po utracie gola – zrewanżowali się Portugalczykom już w 15. minucie. Czerwiński podał piłkę do Skórasia, ten przemknął jak burza prawą stroną i przekazał ją Ishakowi – a Szwed precyzyjnie trafił wprost do bramki. Remis 1:1, a to dopiero 15 minut tego meczu!

W 20. minucie pod bramką Bednarka zrobiło się niebezpiecznie – Nunez wywalczył rzut rożny, a strzał padł niebezpiecznie blisko bramki poznaniaków. Na szczęście Bednarek wyłapał piłkę, zanim któryś z Portugalczyków zdążył do niej dobiec. Dwie minuty później Nunez znów spróbował szczęścia w polu karnym, ale jego akcji szybko zapobiegli obrońcy Lecha. Chwilę grozy przeżyli jednak i Portugalczycy. W 24. minucie Jakub Moder wycelował i strzelił – niestety, piłka o centymetry minęła bramkę. Ale było blisko!

Jednak to obrona Lecha, a nie Benfiki, ma więcej pracy podczas tej połowy. Portugalczycy dosłownie bombardują pole karne poznaniaków i, niestety, w 42. minucie to daje efekty. Darwinowi Nunezowi w końcu udało się pokonać Bednarka – strzelił głową z pięciu metrów tuż pod poprzeczką poznańskiej bramki. Mamy 1:2 dla Benfiki i tym wynikiem kończy się pierwsza połowa tego spotkania.

Druga połowa rozpoczęła się równie mocnym akcentem, co pierwsza. W 49. minucie Kamiński dostaje piłkę od Tiby, podaje do Ishaka. a ten strzela wprost do bramki Vlachodimosa! Mamy remis 2:2 po naprawdę pięknej, idealnie zsynchronizowanej akcji lechitów!

Niestety, radość trwała zaledwie 10 minut. W 59. minucie Nunez dostał piłkę, i mimo wysiłków pilnującego go Crnomarkovicia strzela, pokonując Bednarka. Mamy 2:3 dla Benfiki.

W 65. minucie Lech miał szansę na kontrę po niedokładnym rzucie rożnym gości. Jednak Pedro Tiba także nie popisał się dokładnością i jego podanie do Skórasia nie dotarło, Portugalczycy przejęli piłkę.

W 77. minucie była szansa na wyrównanie: Nika Kaczarawa ruszył z piłką w stronę bramki Benfiki i strzelił nie zatrzymany przez żadnego z obrońców – niestety, piłka o włos minęła bramkę. Dosłownie po minucie strzelił znów i tym razem trafiłby – gdyby, niestety, na miejscu nie było Vlachodimosa, który wyłapał piłkę.

W 83. minucie znów groźnie pod bramka Lecha – Everton wykiwał Crnomarkovicia i strzelił! Na szczęście Bednarek był czujny i gola nie było.

Atmosfera robi się coraz bardziej nerwowa, poznaniacy za wszelką cenę chcieli zdobyć wyrównującego gola, a czasu mają coraz mniej. W 92. minucie próbuje szczęścia Czerwiński, jednak Vlachodimos wychwycił piłkę.

W 93. minucie Silva podaje piłkę do Nuneza, a ten błyskawicznie głową strzela – i trafia do bramki Bednarka! Nunez zaliczył hattrick, a Benfica prowadzi 2:4! I niestety tym wynikiem kończy się spotkanie w Poznaniu. Lech Poznań przegrywa z Benficą Lizbona 2:4 w pierwszym meczu fazy grupowej Ligi Europy.

el

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze