Kto tu kłamie, panie prezydencie, czyli Debata Prezydencka

Dorota Bonk-Hammermeister, Wojciech Bratkowski, Przemysław Jakub Hinc, Jacek Jaśkowiak, Tomasz Lewandowski, Jarosław Pucek i Tadeusz Zysk – wszyscy kandydaci na prezydenta Poznania byli gośćmi Debaty Prezydenckiej zorganizowanej przez Gazetę Wyborczą w Pawilonie w Starym Korycie Warty. To pierwsza debata, na której pojawili się wszyscy razem.

Niestety, poznaniacy nieszczególnie docenili ten fakt: sala co prawda nie świeciła pustkami i miejsca siedzące przeważnie były zajęte, jednak z pewnością nadmiernego tłoku nie było. W dodatku większość miejsc zajmowali zwolennicy poszczególnych kandydatów, radni miejscy i osiedlowi, społecznicy i dziennikarze.

Gdyby sądzić po intensywności oklasków, jaka towarzyszyła wkraczaniu kandydatów na scenę, prezydentem Poznania zostałaby albo Dorota Bonk-Hammermeister z Prawa do Miasta – albo Tomasz Lewandowski z Lewicy, którego energicznie i bardzo głośno wspierali politycy z jego ugrupowania. Z takim zapałem kibicowali swojemu kandydatowi, że kilkakrotnie upomniał ich prosząc o ciszę Marcin Wesołek, redaktor naczelny poznańskiego oddziału gazety, który prowadził tę debatę.

Na początku kandydaci krótko i na temat mieli odpowiadać na zadane pytania. Każdy z nich miał na odpowiedź 50 sekund.

Pierwsze pytanie brzmiało: jakie są trzy najważniejsze inwestycje, które kandydat zrealizuje, gdy zostanie prezydentem?
Wszyscy byli zgodni jedynie co do budowy linii tramwajowej na Naramowice, w pozostałych kwestiach ich opinie się różniły. Dorota Bonk-Hammermeister wymieniła też trasę tramwajową na Dębiec i drugą na osiedle Kopernika, Tadeusz Zysk (Prawo i Sprawiedliwość) – trasę tramwajową na Ławicę i Pestkę do Lubonia. Wojciech Bratkowski, kandydat komitetu Od Nowa, był za budową wiaduktów nad torami kolejowymi w ciągu ulic Golęcińskiej i Lutyckiej, rozbudową systemu parkingów Park&Ride oraz porządną analizą układu komunikacyjnego Poznania.
– Takiej analizy nie ma, a jest ona niezbędna, by jakiekolwiek inwestycje miały sens – wyjaśnił Bratkowski.

Zdaniem prezydenta Jacka Jaśkowiaka (kandydata koalicji PO i Nowoczesnej) poza tramwajem na Naramowice ważna jest jeszcze rozbudowa tras i linii kolei metropolitalnej. Z kolei Jarosław Pucek (Komitet Wyborców Jarosława Pucka) był zdania, że także tramwaje na Falistą i osiedle Kopernika. Przemysław Jakub Hinc, kandydat partii Kukiz’15 był zdania, że trasa Pestki na południe Poznania, a Tomasz Lewandowski proponował dwa wiadukty – Golęcińska i Lutycka – oraz przygotowanie projektu trasy tramwajowej na Strzeszyn.

Drugim zadaniem postawionym przed kandydatami była walka z wyludnianiem się Poznania. Mieszkańcy stolicy Wielkopolski od wielu już lat coraz chętniej wyprowadzają się za miasto, co sprawia, że poznaniaków ubywa. Jakie pomysły na zatrzymanie wyludniania miasta mają kandydaci?

Tadeusz Zysk proponował, by budować więcej mieszkań. Powinny być w na tyle atrakcyjnych cenach, by poznaniaków stać było na zapłacenie czynszu ze swojej pensji, co z kolei sprawiłoby, że nie musieliby wyjeżdżać za chlebem. Wśród innych warunków wymienił też atrakcyjną pracę, kulturę na wysokim poziomie jako czynniki sprzyjające zostawaniu w mieście, jednak nie doprecyzował, jak chce tę pracę i tę kulturę zapewnić.

Wojciech Bratkowski uznał, że należy starać się o obniżenie kosztów utrzymania – ale jak, nie wyjaśnił. Uznał też, że dobrym rozwiązaniem byłyby dopłaty do czynszów dla absolwentów.

Wywołany do odpowiedzi prezydent Jacek Jaśkowiak przede wszystkim sprostował, że od kilku już lat ujemne saldo zmalało i mieszkańców ubywa coraz mniej. Jego zdaniem zatrzymać ich w mieście mogłaby dobrze zagospodarowana przestrzeń, oferująca wygodne warunki do mieszkania i do wypoczynku.

Jarosław Pucek, kolejny rozmówca, zarzucił prezydentowi brak konkretów i krążenie dookoła tematu. Jego zdaniem rozwiązaniem problemu byłaby dobra polityka mieszkaniowa, a przede wszystkim uruchomienie budownictwa mieszkaniowego na Franowie, na terenach obecnie należących do Skarbu Państwa. Twierdził, że byłby to projekt dobrze skomunikowany z centrum, łatwy do realizacji i mogłyby tam znaleźć się kolejne mieszkania komunalne.

Przeciwko takiego rozwiązaniu zaprotestował Hinc.
– Miasto nie powinno być czynszownikiem, to nie jego rola – powiedział. – Miasto powinno zapewniać mieszkania jedynie tym, którzy z różnych powodów sami nie są sobie w stanie ich zapewnić. Te pomysły kandydatów to kosmiczne pomysły. Chciałbym wiedzieć, skąd panowie zamierzacie wziąć pieniądze na ich realizację? Moim zdaniem należy postawić na ułatwienia dla biznesmenów budujących domy, a tymczasem aż 57 procent powierzchni miasta nie jest objęte miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego. To ogromna przestrzeń.

Zdaniem Tomasza Lewandowskiego najpierw należałoby sobie postawić pytanie, co przyciąga ludzi do miasta. Jego zdaniem to dobra praca, dobre i nie za drogie mieszkania, przyjazna infrastruktura i dużo terenów zielonych. W Poznaniu wszystkie te aspekty są realizowane.
– Mamy przecież innowacyjny projekt wynajmu mieszkań z dojściem do własności, realny mechanizm pomocowy dla młodych ludzi bez kredytu – podkreślił Lewandowski. Ale natychmiast skontrowała go Dorota Bonk-Hammermeister zwracając mu uwagę, że owszem, program jest bez kredytu, ale z zaporowym wkładem własnym…
Zdaniem kandydatki na prezydenta Poznania warto zwrócić uwagę na fakt, że nie wszystkie dzielnice się wyludniają – Wilda, w której szefuje radzie osiedla, jest akurat przykładem odwrotnego zjawiska. Ludzie się tu coraz chętniej przeprowadzają, bo mają blisko miejską komunikację, sklepy, urzędy, szkoły, na odległość krótkiego spaceru są też tereny zielone – i właśnie takie warunki trzeba stwarzać ludziom w mieście, by chcieli w nim zostać.

Kolejne pytanie dotyczyło mieszkań komunalnych i tego, ile kandydaci zamierzają ich wybudować podczas swojej kadencji.
Wojciech Bratkowski uznał budowę wielu mieszkań komunalnych za kontrowersyjny pomysł – jego zdaniem jest to zbyt wysoki koszt, a projekt jest za mało powszechny.
– Należy lepiej wykorzystywać tę bazę, którą już mamy – powiedział. – Będę budował, ale jeśli da się to zrobić naprawdę tanio.

Przemysław Jakub Hinc jest zdania, że budowa mieszkań czynszowych nie jest rolą miasta, ale problem jest trudny i trzeba mu się przyjrzeć. A zdaniem prezydenta Jaśkowiaka rocznie powinno w Poznaniu powstawać około tysiąca mieszkań. Tereny są przygotowane, między innymi na Żegrzu i przy ulicy Żydowskiej.
– Nie chcemy budować w jednym miejscu, by struktura mieszkańców nie była jednorodna – wyjaśnił prezydent.
Jacek Jaśkowiak wyjaśnił też, że zamierzał zbudować właśnie tyle podczas swojej kadencji, czyli 4 tysiące, jednak ze względu na brak przygotowanych gruntów i ogólny bałagan w Zarządzie Komunalnych Zasobów Lokalowych, który się tym zajmował, nie udało się tego zrobić.

Ta opinia z kolei bardzo oburzyła Jarosława Pucka, który był szefem ZKZL w czasie kadencji Ryszarda Grobelnego i na początku kadencji Jacka Jaśkowiaka. Jego zdaniem należy mieszkańców o wyższych dochodach przenosić do TBS-ów, co uwolni lokale komunalne.
– Wszystkie mieszkania, jakie zostały wybudowane podczas pana kadencji, zostały wybudowane na podstawie warunków zabudowy wydanych przed 2014 rokiem – oburzał się Pucek. – To kto tu kłamie, panie prezydencie?

Do dyskusji włączył się też Tomasz Lewandowski, bo budowa mieszkań komunalnych to jego zakres obowiązków jako zastępcy Jacka Jaśkowiaka.
– A propos kłamstw – powiedział. – Może wyjaśni pan, dlaczego za prezydentury Ryszarda Grobelnego sprzedano 10 tysięcy mieszkań komunalnych? Skoro uważa pan, że przeniesienie osób o wyższych dochodach z lokali komunalnych do TBS-ów rozwiąże problem, dlaczego nie zrobił pan tego, gdy był szefem ZKZL?

Wybuchowi poważnej awantury zapobiegła interwencja prowadzących i do głosu została dopuszczona Dorota Bonk-Hammermeister.
– Nie zgadzam się z panem Hincem, że miasto nie powinno być czynszownikiem, nie popieram też opinii, że nie ma wpływu na wysokość czynszów – powiedziała kandydatka Prawa do Miasta. – Gdy tak jak teraz posiada zaledwie 7 procent zasobu lokalowego w mieście, to z pewnością żadnego wpływu na opłaty nie ma. Ale gdyby posiadało go 30 procent, wtedy mogłoby regulować wysokość stawek. Natomiast przenoszenie mieszkańców z lokali komunalnych do TBS, bo wzrosły im dochody, uważam za nierealne.

Tadeusz Zysk zwrócił uwagę, że według jego szacunków w mieście brakuje około 20 tysięcy mieszkań. Budowa tysiąca rocznie to jego zdaniem minimum, a budować trzeba szybko i tanio. Jak to zrobić – już nie wyjaśnił.

Kolejnym gorącym tematem była budowa hali wielofunkcyjnej w Poznaniu. Czy kandydaci uważają, że jest potrzebna?
Zdaniem prezydenta Jaśkowiaka z odpowiedzią na to pytanie należałoby zaczekać do skończenia remontu Areny, która wówczas będzie mogła pomieścić 6 tysięcy widzów. Być może taki obiekt w zupełności poznaniakom wystarczy. Prezydent zwrócił uwagę na fakt, że budowa takiej hali jest bardzo kosztowna, a zarządzanie trudne, więc przed podjęciem takiej decyzji trzeba się dobrze zastanowić.
– Pakowanie 40 milionów złotych w Arenę jest absurdalne – ripostował Jarosław Pucek. – Nie da się w niej zrobić wielkiego wydarzenia. Jestem za wydaniem 250 milionów na budowę nowej hali wielofunkcyjnej. Już byśmy mieli na to 40 milionów, gdyby nie Arena.

Przemysław Jakub Hinc nie chciał wypowiadać się na ten temat, zwrócił jedynie uwagę, że bez względu na jej koszt to my za nią zapłacimy z podatków i o tym trzeba pamiętać. Natomiast Tomasz Lewandowski nie przepuścił okazji, by wetknąć szpilę Jarosławowi Puckowi.
– Absolutnie mnie nie dziwi, że pan Pucek chce, by powstała taka hala, bo w grupę społeczną, którą reprezentuje, jest wpisana megalomania. Popatrzmy na stadion… A moim zdaniem nie warto budować tak wielkiej hali, zwłaszcza że mamy konkurencję w kilku miastach Polski. I czy stać nas na to, by do takiej hali na jej utrzymanie dopłacać kilka czy kilkanaście milionów?

Wojciech Bratkowski, jako były sportowiec, zdecydowanie poparł pomysł budowy, jego aprobatę zyskała także lokalizacja na miejscu stadionu Szyca – najwyraźniej kandydat nie wie, że budowa dużego obiektu nie jest tam możliwa ze względu na niestabilny grunt. Pomysł budowy hali popiera też Tadeusz Zysk – jego zdaniem bez niej Poznań nie może się uważać za miasto nowoczesne i europejskie.
– Czy poznaniacy mają jeździć na koncerty do Wrocławia i Warszawy? – pytał. – A co do kosztów utrzymania obiektu: przecież będą płacić za bilety!

Dorota Bonk Hammermeister przede wszystkim odniosła się do propozycji postawienia takiej hali na Wildzie.
– Ręce precz od stadionu Szyca – powiedziała zdecydowanie. – Jeśli mieszkańcy będą chcieli halę i jednoznacznie się wypowiedzą w tej kwestii, wtedy będziemy działać.

Kolejnym zadaniem dla kandydatów było podanie recepty na korki w mieście.
Jarosław Pucek uznał, że należałoby zrealizować wszystkie te inwestycje, które zostały zarzucone przez administrację prezydenta Jaśkowiaka: drogi rowerowe i trasy tramwajowe oraz budowę parkingów P&R przy węzłach przesiadkowych.

Zdaniem Hinca ani prezydent Grobelny, ani Jaśkowiak nie zrobili nic, żeby naprawić sytuację. Korki są dlatego, że ludzie nawet gdyby chcieli dojechać gdzieś komunikacją publiczną – to nie są w stanie. I od jej poprawy trzeba zacząć. Zdaniem Tomasza Lewandowskiego receptą jest budowa nowych tras tramwajowych i zachęcanie ludzi do korzystania z komunikacji publicznej. Natomiast Dorota Bonk-Hammermeister jest zdania, że trzeba wprowadzać udogodnienia dla komunikacji zbiorowej, między innymi buspasy, wyodrębnienie torowisk, by nie blokowały ich samochody, a także zwrócenie uwagi na trasy poruszających się na piechotę, którzy często muszą lawirować między zaparkowanymi samochodami, co nie jest ani miłe, ani bezpieczne i skutecznie zniechęca do chodzenia pieszo po mieście.

Tadeusz Zysk przyznał, że sam jeździ samochodem, bo tak jest łatwiej, ale jego zdaniem premetro, czyli bezkolizyjny szybki tramwaj, jaki zamierza zbudować, natychmiast odblokuje miasto. Jego opinia wywołała po raz kolejny salwy śmiechu działaczy Lewicy.
Zdaniem Wojciecha Bratkowskiego rozwiązaniem byłby ruch obwodowy, dzięki któremu użytkownicy dróg poruszaliby się po pętlach do wielopoziomowych punktów przesiadkowych, skąd dalej jechaliby miejską komunikacją albo, po uiszczeniu wysokiej opłaty, nadal samochodem. Prezydent Jaśkowiak zwrócił uwagę, jak wiele zmieniło się na lepsze w miejskiej komunikacji za jego rządów – remonty tras i nowy tabor, w większości niskopodłogowy. Uznał też, że dywersyfikacja środków transportu również ułatwi sytuację, mając na myśli rozbudowę infrastruktury dla rowerów oraz sieci skuterów miejskich.

Najmniej zapalnym pytaniem było to, ile szkół i przedszkoli zamierza wybudować kandydat oraz gdzie miałyby się one znajdować. Tu wszyscy byli zgodni: przedszkola i szkoły powinny być tam, gdzie ich brakuje. Jednak już nie wszyscy wiedzieli, gdzie brakuje miejsc i dlaczego…

Dorota Bonk-Hammermeister uznała, że w skali ogólnomiejskiej miejsc jest pod dostatkiem, jednak nie zawsze są one tam, gdzie jest taka potrzeba i nad tymi miejscowymi problemami trzeba pracować. Na pewno nowe szkoły powinny powstać na Strzeszynie i Darzyborze. Tadeusz Zysk uznał, że dla odpowiedzi na to pytanie powinien mieć dane z Wydziału Oświaty UMP, a Wojciech Bratkowski zwrócił uwagę, że dane posiadane przez ten wydział są nieprawdziwe, o czym się przekonał cztery lata temu jako radny osiedlowy ze Strzeszyna. Szkoła na Strzeszynie jego zdaniem to konieczność.

Zdaniem prezydenta Jaśkowiaka o nowych szkołach trzeba myśleć także na Nowych Jeżycach oraz przy ulicy 28 Czerwca, gdy powstaną tam nowe budynki mieszkalne, a Jarosław Pucek poparł opinię Doroty Bonk-Hammermeister.

Ostatnim pytaniem była budowa Pomnika Wolności w Poznaniu. Czy powinien powstać i w którym miejscu? Zdaniem Tomasza Lewandowskiego rozwiązaniem problemu byłyby spotkania i rozmowy tak długo, aż udałoby się znaleźć wyjście satysfakcjonujące obie strony. Zdaniem Doroty Bonk-Hammermeister o tym powinni zadecydować mieszkańcy w referendum.
– To idealna sytuacja, by wypróbować takie rozwiązanie – powiedziała.

Tadeusz Zysk uważa, że pomnik powinien powstać i to koniecznie nad Maltą, jako że jezioro jest prezentem biskupstwa dla poznaniaków.
– Ale oczywiście tylko wtedy, gdy oni tego chcą – zastrzegł Tadeusz Zysk, a odpowiedziało mu buczenie z sali i okrzyki “nie!”.
– Państwo nie jesteście całym Poznaniem – zwrócił uwagę protestującym.
– Pan też nie! – padła natychmiast odpowiedź z końca sali.

Zdaniem Wojciecha Bratkowskiego ten pomnik się miastu należy i powinien powstać. Rozumie problemy z jego powstaniem, nie rozumie natomiast tego, dlaczego władze miasta nie negocjują w tej sprawie.

Na to pytanie odpowiedział mu prezydent Jaśkowiak.
– Spotkałem się z przedstawicielami Akademickiego Klubu Obywatelskiego i arcybiskupstwa na początku mojej kadencji – wyjaśnił. – Poprosiłem o propozycje innej lokalizacji niż Malta. Ale profesor Stanisław Mikołajczak, szef AKO, uznał, że lepiej będzie przeczekać moją prezydenturę niż pójść na kompromis, więc kolejnych spotkań nie było…

Zdaniem Jarosława Pucka Malta jest najlepszą lokalizacją dla tego pomnika, ale tylko wtedy, gdy poznaniacy wyrażą na to zgodę. Przemysław Jakub Hinc natomiast uznał, że referendum jest najlepszym rozwiązaniem w tej sprawie.
– Stawianie pomników wbrew woli mieszkańców zazwyczaj kończy się tym, że te pomniki są burzone – zwrócił uwagę.

Kandydaci mogli też zadać po dwa pytania sobie nawzajem. Dorotę Bonk-Hammermeister ciekawiły na przykład szczegóły techniczne budowy premetra Tadeusza Zyska, a także źródła jego finansowania.
– Proszę nam przybliżyć szczegóły techniczne – prosiła kandydatka. – Czy to będzie budowane metodą odkrywkową czy tarczową? Jak będą wyglądały wloty tuneli, muszą być duże, bo to w końcu tramwaje, no i musi też być długi rozbieg…
– Państwo od komuny pojedźcie do Londynu albo Hanoweru i zobaczcie, jak to tam wygląda – odpowiadał Zysk.
– Ale mnie interesuje, jak to będzie wyglądało w warunkach poznańskich – nie ustępowała Dorota Bonk-Hammermeister.
– A co w warunkach poznańskich jest inne? – pytał Tadeusz Zysk. – Nawet prąd jest taki sam…

Tadeusz Zysk z kolei pytał prezydenta Jaśkowiaka, dlaczego tak wiele obiecywał, a nic nie zrobił. Prezydent Jaśkowiak pytał z kolei Zyska, czy naprawdę uważa inwestycje za 2 miliardy złotych za “nic”.
– Nowe trasy autobusów może pan sobie sprawdzić za pomocą aplikacji “jak dojadę” – proponował Jaśkowiak. – A niedługo skończymy ulicę święty Marcin i będzie pan tam mógł przejść się pieszo po pięknej nawierzchni.

Przemysława Jakuba Hinca interesował z kolei komitet Jarosława Pucka.
– Na pana listach są ludzie od prawa do lewa i z każdej innej strony też. W jaki sposób zamierza pan z tą zbieraniną, przy czym nie jest to negatywne określenie, rządzić miastem? – pytał.
– A czy katolik inaczej prowadzi samochód niż niewierzacy? – odpowiedział pytaniem Pucek. – Wszyscy podpisali się pod programem, mamy wspólną wizję samorządu, która może być realizowana bez otoczki partyjnej i tego całego popisu…

Po serii pytań z sali – niestety, wystarczyło czasu tylko na dziesięć – kandydaci podsumowali dyskusję. Tadeusz Zysk obiecał, że gdy zostanie prezydentem, poznaniacy będą dumni z miasta. Jarosław Pucek zaproponował poznaniakom, żeby przeczytali programy wyborcze sprzed czterech lat, sprawdzili, co politycy im obiecali, a co wykonali – i teraz wybrali człowieka, który nie jest partyjny i nie rzuca słów na wiatr.

Jacek Jaśkowiak przypomniał, że za jego kadencji Poznań stał się miastem otwartym dla wszystkich, z Kongresami Kobiet i Marszami Równości pod patronatem prezydenta, i to mimo bałaganu, jaki musieli sprzątnąć po poprzednikach, a Tomasz Lewandowski zaapelował, by poznaniacy wybierali ludzi wiarygodnych, którzy już pokazali, że realizują swoje obietnice, jak dopłaty do żłobków czy bezpłatne bilety dla uczniów.

Wojciech Bratkowski wezwał mieszkańców do wzięcia spraw w swoje ręce za pośrednictwem jego komitetu, a Przemysław Jakub Hinc dodatkowo podsumował wybory poznaniaków.
– Wybierając między Jackiem Jaśkowiakiem a Tadeuszem Zyskiem wkroczymy w wojnę polsko-polską – powiedział. – Wybierając Jarosława Pucka wybierzemy Ryszarda Grobelnego, a głosując na Jacka Jaśkowiaka skazujemy się na kolejne lata dreptania w miejscu. Ruchy miejskie miały wpływ na samorząd przez cztery lata i warto sobie zadać pytanie: co zrobiły? My mamy program dla przedsiębiorców i dla mieszkańców, w którym jest miejsce na edukację, rozwój terenów zielonych i targi książki.

Dorota Bonk-Hammermeister przypomniała, że jest kandydatką społeczników, a nie partii politycznych. Nikt lepiej niż społecznicy nie zna bolączek tego miasta, jego mieszkańców i nie wie, jak je rozwiązać.
– Jeśli chcecie solidną, rzetelną pracę, bez sporów i przepychanek politycznych, przynoszącą efekty, to wybierzcie mnie – podsumowała.

Autor: Lilia Łada Foto: Wojtek Lesiewicz

TenPoznań - partnerzy

Profil osób współpracujących z portalem TenPoznan.pl