Kibice z "Kotła" będą dopingować Lecha w czwartek

Kibice z Kotła będą dopingować Lecha w czwartek

Najwierniejsi kibice poznańskiego Lecha, zasiadający na meczach w tzw. “Kotle” zdecydowali się tymczasowo przerwać trwający od końca poprzedniego sezonu bojkot i pomóc piłkarzom podczas rewanżowego spotkania z Genk.

Protest był między innymi wynikiem gry Lecha Poznań w końcówce poprzedniego sezonu, kiedy ten na ostatniej prostej zaczął seryjnie przegrywać i stracił szanse na zdobycie mistrzostwa Polski.

Do tego doszło niezadowolenie kibiców z polityki transferowej prowadzonej przez zarząd, a następnie z samego zarządu.

Teraz jednak w obliczu wyzwania jakim dla Lecha jest rewanż z Genk (w pierwszym meczu poznaniacy przegrali dwoma bramkami) kibice zdecydowali się pomóc swoim dopingiem piłkarzom Ivana Djurdevicia.

Pełne oświadczenie opublikowane przez kibiców:

Tym razem będzie to komunikat opatrzony krótkim komentarzem – chcemy żebyście zdawali sobie sprawę z tego, jakie wątpliwości nami (i Wami zapewne też) targają.

Koniec zeszłego sezonu był momentem przełomowym w historii naszego klubu. Chyba nigdy jeszcze wszystkie trybuny nie były tak jednomyślne. Chcielibyśmy żeby tak pozostało, ale wiemy że utrzymanie tego stanu jest i będzie trudne. Tego co się stało w rundzie mistrzowskiej nie mógł przełknąć nikt. Ani fanatyk z „Kotła”, ani kibic od lat zasiadający na trybunie „Anioły”, „Białasa”, czy „Czapczyka”. Jednak gdy emocje względnie opadły, pojawiły się różne propozycje tego, w jaki sposób zaakcentować swoje niezadowolenie, jak wyglądać ma protest oraz co musi zrobić klub, żeby nasze zaufanie odzyskać.

Dla jednych wówczas wystarczyć miało zapewne, że piłkarze w nowym sezonie pod wodzą „naszego” trenera pokażą zaangażowanie i walkę, dla kolejnych jak do wyników sportowych dojdzie porozumienie z klubem w spornych aspektach, dla jeszcze następnych gdy zatrzymani po 20 maja wyjdą na wolność, a dla niektórych koniec bojkotu będzie równoznaczny tylko i wyłącznie z opuszczeniem Lecha przez “wronieckich”, “Rutkowskich” czy kto jak ich nazywa. Indywidualnych wymagań i rozterek nie jesteśmy w stanie przeskoczyć, jednak jako ludzie odpowiedzialni za życie na trybunach przy Bułgarskiej jakąś decyzję podjąć musimy. Nikogo nikt do niczego nie będzie zmuszać, jest to na tyle ważna sytuacja i decyzja dla każdego kibica „Kolejorza”, że my nie mamy prawa w to ingerować.

Chcemy tylko wytłumaczyć Wam, czym kierowaliśmy się podejmując decyzję, że jako Grupy Kibicowskie organizujące życie trybun na Lechu Poznań postanowiliśmy wesprzeć dopingiem naszą drużynę w najbliższym meczu – czyli w czwartek, kiedy przyjdzie jej walczyć z lepszym w pierwszym spotkaniu rywalem. W Kotle zawisną też flagi.

Kolejnym spotkaniem, na którym będzie to możliwe w związku z karami nałożonymi na nas i na klub, będzie mecz ligowy w październiku. Do tego czasu być może wiele spraw stanie się łatwiejszych i bardziej zrozumiałych. Za nami będzie już wówczas kilkanaście meczów nowego sezonu. Każdy z nas może wyrobić sobie przez ten czas zdanie, czy poczynania klubu i tak grająca drużyna go przekonuje. Pokazaliśmy podczas rewanżowego meczu z Soligorskiem, jak bardzo jesteśmy solidarni – serce stadionu, czyli „Kocioł” pomimo zadowalającej frekwencji na reszcie trybun, pozostało puste. Zdajemy sobie sprawę, że tym razem byłoby tak samo. Cieszymy się i doceniamy, że ogłoszona przez nas decyzja o opuszczeniu trybun spotkała się z dużym zrozumieniem. Tym razem liczymy, że z wyrozumiałością zostanie przyjęta decyzja odwrotna.

Po spotkaniu z właścicielem klubu, nawiązana została nić porozumienia, która jest bardzo cienka i w każdej chwili może zostać z naszej strony przerwana. W komunikacie po spotkaniu większość kwestii na nim poruszanych została opublikowana, niektóre niestety za zgodą obu stron nie mogą ujrzeć światła dziennego, jednak osiągnęliśmy 95% tego, co zakładaliśmy sobie przed spotkaniem. To daje nam możliwość spojrzenia na obecne działania klubu z o wiele lepszej pozycji. Jest to pozycja bardzo ograniczonego zaufania, ale mamy też czas na to, żeby się przekonać, czy włodarze klubu podjęli odpowiednie środki, zmierzające ku temu, aby Lech wskoczył wreszcie na właściwe tory.

Tak jak wspomnieliśmy – do października jest jeszcze sporo czasu. Jednak zdecydowaliśmy się pojawić już w czwartek głównie z innego względu – aby pomóc naszym graczom i trenerowi w odniesieniu zwycięstwa. Nie będzie to łatwe, co wie każdy, kto oglądał pierwszy mecz. Czysto piłkarskie argumenty są po stronie gości. W tej sytuacji pozostaje nam zrobić wszystko by dać drużynie coś extra, coś czego nie ma nikt inny w Europie, czyli nasze wsparcie, nasz doping, ryk z Kotła, który nie takie drużyny już przeraził na tyle, że wyjechały z Poznania z niczym.

Nie myślcie, że zapomnieliśmy, jak większość z piłkarzy skompromitowała się kilka miesięcy temu. Ale widzimy też zmiany, zaangażowanie, z jakim teraz podchodzą do każdego meczu i chcemy żeby wiedzieli, że taką właśnie postawę w Lechu się docenia.

Możecie szukać drugiego dnia, dorabiać teorie, nie zgadzać się z tą decyzją, dyskutować z nią, a także protestować przeciw niej – tego nie powstrzymamy, ale podjęliśmy ją z całą odpowiedzialnością i wystawiając na próbę swój autorytet i Wasze zaufanie do nas, które – jak pokazał 20 maja – mamy.

Kolejna kwestia to Ivan Djurdjevic na ławce rezerwowych. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że klub dość cynicznie zagrał na naszych uczuciach zatrudniając go. To nas dzieli, bo są tacy, którzy powiedzą, że to nic nie zmienia, jest to kolejna zagrywka przebiegłego zarządu i nadal będą bojkotować mecze, a są tacy, którzy powiedzą, że “To w końcu Ivan, jeden z nas, nie można go zostawić samemu sobie!”. Jednak nikt z pewnością nie powie, że nie chciałby sukcesu Ivana i jego osoby na stanowisku trenera na lata. Jeżeli komuś brakuje Lecha w Lechu, to z pewnością jednym z pozostałych przyczółków jest właśnie nasz Djuka. Chcemy mu pokazać, że może na nas liczyć i dać szansę tej drużynie, chociażby przez wzgląd na jego osobę. On nie będzie niczemu winien, jeśli sobie nie poradzi czy ze wsparciem czy też bez wsparcia klubu, szacunku u nas nie straci. Podjął się ratowania tego bajzlu, bo jest jednym z nas. Jeśli mu się uda, wszyscy będziemy szczęśliwi.

Wiemy że pojawią się nieprzychylne komentarze odnośnie tej decyzji, wielokrotnie tutaj były wylewane kubły pomyj na osoby zaangażowane w ruch kibicowski, doszukujące się niejasnych koneksji i wysuwające po adresem braci po szalu najgorsze oskarżenia. One będą zawsze, wszystkich nie da się zadowolić. My kierujemy się dobrem naszych trybun i naszego klubu i naszym zdaniem ta decyzja jest na ten moment odpowiednia. Pamiętajmy, że tam gdzie kogoś nie ma, nie może on zabrać głosu. Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której tego głosu nam zabraknie, bo wielu z naszej nieobecności na trybunach bardzo się raduje i im dłużej by ten stan trwał ta radość byłaby większa.

z kibicowskim pozdrowieniem
Grupy Kibicowskie Lecha Poznań

 

Pełne oświadczenie można znaleźć tutaj.

0 0 votes
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze