laboratorium szpital fot. pixabay

Jesteśmy już po szczycie pandemii? Nie ma się z czego cieszyć

Instytut Pomiarów i Ocen Stanu Zdrowia przy Uniwersytecie Waszyngtońskim typował szczyt pandemii w Polsce na 27 kwietnia. Ale teraz uważa, że szczyt już minął. Czy to powód do radości? No nie bardzo…

Jak informuje Onet.pl, z pierwotnych wyliczeń instytutu wynikało, że krzywa zachorowań i zgonów będzie rosła do 27 kwietnia, a później zacznie spadać. Teraz jednak instytut uznał, że Polska ma już za sobą szczyt pandemii, a liczba zgonów wyniesie niecałe 650 przypadków.

Które wyliczenia są prawdziwe i czy możemy się już cieszyć? Niestety, z radością trzeba będzie poczekać – i to do końca roku co najmniej. Nawet nie chodzi o to, że prognozowanie pandemii jest trochę jak prognozowanie pogody: obarczone sporym ryzykiem błędu prognostycznego i nie zawsze musi się sprawdzić. Możemy więc szczyt zachorowań przejść równie dobrze 27 kwietnia, 3 maja, jak i 22 kwietnia.

Chodzi jednak o to, że ze spadkiem zachorowań nasza walka z koronawirusem się nie skończy. Jak informuje Forsal.pl, jesienią możemy się spodziewać drugiej fali zachorowań i zgonów. Zdaniem Waltera Ricciardi, przedstawiciela Włoch w Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) i doradcy ministerstwa zdrowia, nowe fale epidemii i zgonów będą występować tak długo, jak długo nie będziemy mieli szczepionki. Dlatego nie należy się spieszyć z łagodzeniem restrykcji, bo im wcześniej zrezygnujemy ze środków ostrożności, tym wcześniej nadejdzie druga fala pandemii.

el

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze