Helsingør – czyli z wizytą w Kronborgu

Podziel się!

Tym razem będzie krótko, ale jakie to tak naprawdę ma znaczenie. Z wizytą w Danii miasteczko Helsingør to w zasadzie pozycja obowiązkowa i tylko tyle na ten temat trzeba powiedzieć.

Tak naprawdę mógłbym na tym zakończyć, ale przecież chcecie wiedzieć ,,dlaczego”. No to czas na małą wyprawę.

Helsingør to jedno z najbardziej urokliwych miasteczek w Danii. Położone na północnym wschodzie Zelandii, nad cieśniną Sund, 40 km od Kopenhagi. Po drugiej stronie cieśniny znajduje się szwedzkie, bliźniacze miasto Helsingborg. Oba miasta łączy cieśnina, którą promem pokonamy w około 20 minut. Co ważne, po stronie Szwedzkiej także jest co zwiedzać, ale dużo ciekawsze jest wybrzeże należące do Danii. Ja miałem to szczęście, że zapoznawałem się z Helsingør właśnie płynąc promem od strony Helsingborg. Krótki rejs jest już świetną okazją dla miłośników fotografii. Im bardziej zbliżamy się do miasteczka tym robi się ciekawiej. Po pierwsze przed nami wyłania się malowniczy port. Po drugie wyłania się też stare miasto z niezwykle barwną kolorystyką domostw i mocno średniowieczną architekturą. Po trzecie Kronborg – przepiękny zamek, który jest miejscem wydarzeń rozgrywanych w Hamlecie Williama Shakespeare’a. To właśnie od strony wód morskich twierdza ta jest najpiękniejsza i najlepiej widać jej funkcje obronne oraz wielkość.

Zacznijmy jednak od miasta. Jak już wspomniałem na ,,dzień dobry” wita nas średniowieczna zabudowa domost, z wybijajacymi się co jakiś czas renesansowymi rezydencjami. Sam port i dworzec kolejowy znajdują się w centrum, więc wszędzie jest w zasadzie blisko. Nawet wyprawa na zamek oddalona jest o około 20 minut ,,spacerkiem”. Szczególnie polecam rozpoczęcie wycieczki od miasta, malowniczymi uliczkami, pośród wielu kawiarenek i knajpek. Każdy nawet najciemniejszy zakamarek centrum skrywa w sobie coś uroczego i pięknego. Fani sztuki będą z pewnością zachwyceni pomnikami, rzeźbami i licznymi ,,muralami”.

Kiedy zakończymy zwiedzanie centrum (a i możliwe, że coś tam też zjemy) czas wybrać się na zamek. Najlepiej wrócić w okolice dworca i iść wzdłuż torów. Dzięki temu z jednej strony towarzyszyć nam będzie morze i szum fal. Z drugiej malownicze domki i murale.

Kiedy dochodzimy do zamku witają nas różne epoki. Oczywiście mamy zamek, który zachował średniowieczny plan zabudowy, ale widać też jego przebudowę. Niegdyś twierdza mająca odstraszać wrogów zamieniła się w siedzibę królewską z dużą ilością okien i nabrała kolorów. Otoczona szeroką fosą, której wody są tak przejrzyste, że śmiało można przeliczyć znajdujące się na jej dnie kamienie. W fosie tradycyjnie pływają kaczki. Które same w sobie też mogą dostarczyć wiele radości. Nie boją się ludzi, chętnie podpływają, więc jeśli wybieracie się tam ze swoimi dziećmi, to maluchy z pewnością będą zadowolone z możliwością zapoznania się ze skrzydlatymi, mniejszymi braćmi.

Nie brakuje też XVII i XVIII wiecznych fortecznych zabudowań wokół twierdzy. Zamek jest największą atrakcją miasta, więc to tam odbywają się wszelkiego rodzaju imprezy. Latem każdego roku na terenie zamku odbywają się przedstawienia teatralne oraz koncerty jazzowe. W podziemiach zamku znajduje się także posąg śpiącego rycerza – Holgera Danske, który według legendy zbudzi się, gdy Danii zagrozi niebezpieczeństwo.

W mieście działa też kilka interesujących muzeów, w tym Muzeum Morskie, przedstawiające historię duńskiej żeglugi morskiej od czasów średniowiecza oraz Duńskie Muzeum Techniki, w którym podziwiać można stare modele samolotów, samochodów i urządzeń technicznych.

Sam Helsingør to głównie raj dla ludzi aktywnych. Rozwinięte żeglarstwo, windsurfing, spore połacie okolicznej zieleni, ścieżki rowerowe i korty tenisowe. Jak na tak małą miejscowość (ok. 46 tysięcy mieszkańców) nie można tu narzekać na nudę.

Na koniec mała ciekawostka sportowa. Miejscowość ta jest siedzibą klubu piłkarskiego FC Helsingør, który to w Danii jest najbardziej znany z tego, że pochwalić się może najładniejszym herbem w całej duńskiej lidze.
Każdemu wizytującym Danię polecam udać się tam na jeden dzień. Możecie mi wierzyć, warto.

Autor: Radosław Jurga


Podziel się!

Dodaj komentarz

avatar