Dłuższe tramwaje: czy zmieszczą się na przystankach?

Zarząd Transportu Miejskiego sprawdza możliwość wprowadzenia na poznańskie torowiska 45-metrowych tramwajów. Pozwoliłoby to na przewóz większej liczby pasażerów. Tylko czy aby nasze przystanki na to pozwolą?

Tłok w tramwajach w godzinach szczytu, szczególnie na bardziej uczęszczanych trasach, takich choćby jak Pestka, jest faktem. Niestety, możliwości przepustowe trasy już są maksymalnie wykorzystane. Tramwaje w godzinach szczytu kursują tam co kilka minut – częściej po prostu nie jest to możliwe.

Na szybkie powstanie nowych tras tramwajowych nie ma co liczyć: ZTM na razie stara się nadrobić wieloletnie braki remontowe tego, co jest, a najbardziej znana planowana trasa, ta na Naramowice, będzie gotowa dopiero za kilka lat. Specjaliści z ZTM wpadli więc na pomysł, by sprawdzić, czy receptą na tłok nie byłyby dłuższe, 45-metrowe tramwaje. Obecnie po poznańskich trasach jeżdżą krótsze, 32-metrowe składy, które mogą pomieścić około 200 pasażerów.

“Tramwajem o długości 45-metrów można byłoby jednorazowo przewieźć nawet 300-350 osób” – czytamy w opisie pomysłu na stronie ZTM. – “Dłuższe tramwaje zwiększą więc możliwości przewozowe przy zachowaniu liczby uruchamianych pojazdów na tym samym poziomie. W przyszłości będą kierowane do obsługi linii kursujących na najbardziej obciążonych trasach w Poznaniu, takich jak np. trasa Poznańskiego Szybkiego Tramwaju”.

I to akurat stwierdzenie nie budzi wątpliwości. W przeciwieństwie do kolejnych. Otóż ZTM donosi, że od lat “w wytycznych przekazywanych przez ZTM projektantom znajduje się zapis o konieczności projektowania infrastruktury uwzględniającej platformy przystankowe przystosowane do obsługi tego rodzaju taboru. Wytyczne te są na bieżąco realizowane. Dzięki temu, przystosowane do obsługi taboru o długości 45 metrów są nie tylko przystanki na trasie PST i na Franowo, ale również m.in. zmodernizowane w ostatnich latach przystanki na węzłach Rondo Kaponiera, Most Dworcowy, Poznań Główny oraz Półwiejska i AWF (obecnie trwa przebudowa przystanku PST Most Teatralny – utworzonego jako tymczasowy, który po zakończeniu prac również będzie miał odpowiednią długość)”.

I to owe “na bieżąco realizowane wytyczne” mogą dziwić, zwłaszcza osoby korzystające regularnie z owych wyremontowanych przystanków na Półwiejskiej czy Moście Dworcowym. Bez wątpienia zostały one wyremontowane, i to nawet niedawno, sęk tylko w tym, że po remoncie wyglądają dokładnie tak jak poprzednio, mają też identyczne rozmiary. Oczywiście, można na podstawie takich faktów wysnuć wniosek, że po prostu przystanki miały odpowiednie rozmiary, w związku z tym podczas remontu ich nie zmieniono. Ale każdy, kto chociaż raz jechał trwamwajem z Półwiejskiej, doskonale wie, że i przedtem, i teraz ten przystanek jest zdecydowanie za ciasny jak na skalę ruchu pasażerskiego, jaki się tam odbywa. To samo można powiedzieć o Moście Dworcowym.

Jeszcze w lutym 2012 roku stowarzyszenie My-Poznaniacy zwróciło się z prośbą do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, by skontrolował przystanki w mieście. Członkowie stowarzyszenia byli zdania, że wiele z nich jest za ciasnych.

Inspektorzy PINB zbadali 10 przystanków w centrum – i co się okazało? Że owszem, przystanki spełniają wymagane normy z czasów – ale z czasów, gdy je budowano, to znaczy najczęściej z lat 80. Natomiast absolutnie nie są w stanie sprostać dzisiejszemu natężeniu ruchu pasażerskiego. Jak można przeczytać w ówczesnym raporcie PINB, przystanki na Roosevelta na moście Dworcowym w kierunku na Kaponierę i za Mostem Teatralnym w kierunku na Piątkowo są za krótkie. Przy obecnej częstotliwości kursów na tych trasach przystanki powinny mieć co najmniej 60 metrów długości, a nie jak teraz – 45 i 42 metry. Z kolei przystanki przy ulicy Półwiejskiej zostały uznane za zbyt wąskie – na ten problem zresztą od lat solidarnie zwracają uwagę także radni osiedlowi ze Starego Miasta i Wildy. Niestety, przy przygotowaniu projektu remontu wszystkie te fakty jakoś umknęły i zleceniodawcy – i projektantom.

Co ciekawe, ZTM zapytany wówczas, w 2012 roku, o opinię zapewnił, że ciasnota jest przejściową sytuacją, spowodowaną remontami. Sytuacja na Moście Dworcowym na przykład poprawi się, gdy zostanie oddany do użytku dolny odcinek Pestki do Dworca Zachodniego, bo główny ruch przeniesie się tam. PINB obiecał z kolei, że jeśli na przystankach po przebudowie nadal będzie ciasno – wystąpi do ZTM z wnioskiem o ich przebudowę.

Minęło sześć lat. Po drodze wyremontowano przystanki na ulicy Półwiejskiej, nie zmieniając ich rozmiarów nawet o pół metra. Jak było tam ciasno i niewygodnie – tak nadal jest, a w godzinach szczytu dopchanie się do tramwaju czy zejście z przystanku jest prawdziwym wyczynem. To cud, że jeszcze żaden pasażer nie wpadł tam pod ruszający tramwaj.

Niewiele lepiej wygląda sytuacja na Moście Dworcowym – zwłaszcza w dni, gdy przyjeżdżają do miasta lub z niego wyjeżdżają uczniowie i studenci. Dokładnie tak samo jak przed remontem pasażerowie nie mieszczą się na przystankach, które co prawda są długie, ale wąskie, a już rozmiar wysepek na przejściach dla pieszych to prawdziwe curiosum. Zwłaszcza dla pieszych obciążonych sporym bagażem, co na przystankach przy dworcu PKP chyba powinno być uwzględnione…? Być może ruch faktycznie jest mniejszy po otwarciu dolnej trasy – ale nadal wystarczająco duży, by dokumentnie zakorkować wylot przystanku z wysepką na przejściu dla pieszych.

I w tej sytuacji władze miasta, które nie pomyślały przy remoncie o tym, by poszerzyć przystanki, chcą wpuścić w tę i tak ciasną przestrzeń dłuższe tramwaje? Skoro obecnie jest problem ze zmieszczeniem pasażerów – jak chcą tam zmieścić ich jeszcze dodatkową setkę na każdy pojazd, na przykład na Półwiejskiej?

Oczywiście wiadomo, dlaczego przystanki nie mogły być szersze. Przecież wtedy trzeba by było uszczuplić pas drogowy. Lepiej niech pasażerowie gniotą się w tramwajach i na przystankach. Dopóki któryś z powodu tłoku nie wpadnie pod ten nowy, 45-metrowy, pojazd.

Lilia Łada

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze