Czas gasić światło, Lech pośmiewiskiem całej Polski

Lech Poznań przegrał na stadionie w Gliwicach z miejscowym Piastem 0:4 po bramkach Parzyszka, Felixa, Kirkeskova oraz Valencii. Totalna katastrofa piłkarzy, ale także trenera, który po raz kolejny w defensywie dał szansę parze Vujadinovic-Janicki. W Poznaniu czas na zmiany, ale nie na miejscu trenera – panie Klimczak, panie Rutkowski, czas gasić światło.

Tego meczu nie ma sensu opisywać. Piast Gliwice był w piątkowy wieczór lepszy od “Kolejorza” pod każdym względem. Podopieczni Adama Nawałki po tej kolejce mogą spaść na ósme miejsce w tabeli, a przy ewentualnej porażce w przyszłym tygodniu z Legią Warszawa – nawet z niej wypaść i chyba o to będą się bić lechici w końcówce bieżącego sezonu. Tutaj nie ma mowy co pisać o mistrzostwie, o podium czy o pucharach – nie ma większego sensu. Nie z tymi piłkarzami.

Czar prysł, Lech znajduje się w tym momencie w jeszcze gorszym położeniu niż w momencie zwolnienia Ivana Djurdjevicia. Wtedy była jeszcze szansa na przeprowadzenie gruntownych zmian – jak zrobiła to chociażby Legia dzięki trenerowi Sa Pinto. “Kolejorz” zimą nie zrobił nic, dalej grają ci, którzy zawodzą poznańskich fanów od wielu miesięcy: Maciej Gajos, Łukasz Trałka, Nikola Vujadinovic, Rafał Janicki, Mihai Radut czy nawet Jasmin Buric, który znacząco obniżył swoje loty. Jeśli Tomasz Rząsa, “dyrektor sportowy” uważa, że Lech ma kadrę na zdobycie tytułu mistrza Polski, to możemy sobie tylko wyobrazić, w jak złej sytuacji jest “Kolejorz”. Najbliższe miesiące zostaną zmarnowane, latem zapewne dojdzie do rewolucji kadrowej i w następnym sezonie znów zacznie się “tworzenie nowego zespołu, zgrywanie zawodników” i w ten sposób powstanie wymówka na kolejne złe wyniki poznańskiej drużyny. Kibice Lecha, ja osobiście też, nabrałem się po konferencji prasowej Piotra Rutkowskiego odnośnie podsumowania fatalnie zakończonego ostatniego sezonu Lotto Ekstraklasy. Miałem nadzieję, że coś się zmieni, ale nie zmieniło się nic. Lech Poznań w tym momencie jest największym piłkarskim pośmiewiskiem w Polsce, nie ma obecnie gorzej zarządzanego klubu pod względem sportowym na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Era dwójki: Karola Klimczaka oraz Piotra Rutkowskiego to pasmo porażek i wielkich rozczarowań. Od 2011 roku, Lech zdobył tylko jedno mistrzostwo Polski na siedem możliwych i w tym sezonie – mogę już otwarcie zaryzykować – tytułu nie będzie, boję się myśleć o europejskich pucharach, ale czy jest w ogóle sens? Nie ma. Nie z tymi ludźmi, nie z tymi piłkarzami.

Winien całej sytuacji są nie tylko piłkarze, władze klubu, ale również trener Adam Nawałka, który zaakceptował stan rzeczy i nie przeprowadził gruntownych zmian już zimą, przed lub w trakcie obozu przygotowawczego. Przyspieszono by w ten sposób proces przebudowy zespołu o sześć miesięcy, wyniki zapewne nie różniłyby się drastycznie od obecnie osiąganych, a przynajmniej mielibyśmy perspektywy na sezon kolejny. A tak? Nie zmienia się nic, czekają nas trudne miesiące, a na takie mecze jak dzisiaj, musimy być niestety przygotowani. Na więcej tej drużyny widocznie już nie stać.

 

0 0 votes
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze