Reklama

Bednarek bohaterem ostatniego meczu Polski

Były piłkarz Lecha Poznań, Jan Bednarek został bohaterem starcia pomiędzy Polską, a Japonią. Biało-czerwoni wygrali 1:0 właśnie po bramce młodego obrońcy.

Niestety już przed meczem wiadomo było, że Polacy nawet w wypadku wygranej nie będą w stanie awansować do dalszej części turnieju. Kolejny już raz ostatni mecz w fazie grupowej był tak zwanym meczem o honor. Złośliwi dodaliby teraz, że jak tu można ratować honor po przegranej w fatalnym stylu trzema bramkami z Kolumbią, ale my nie będziemy dobijać naszych piłkarzy…

Oni jednak wydawali się pamiętać wcześniejsze spotkanie i na mecz z Japonią wyszli wyjątkowo zmobilizowani. Podopieczni Adama Nawałki od początku starali się prowadzić grę, a przybysze z Azji nastawili się na kontrataki i ewentualne nasze błędy.

Taktyka Japończyków na początku wydawała się być właściwa. Biało-czerwoni zostali zmuszeni do rozgrywania ataku pozycyjnego, a czas pokazał, że to nie jest nasza mocna strona. Pierwsza połowa w głównej mierze wyglądała na wymianie piłki między naszymi obrońcami, którzy od czasu do czasu popełniali błędy i dawali okazje Azjatom. Tylko dzięki dobrej dyspozycji Łukasza Fabiańskiego zawdzięczamy fakt, że spotkania do przerwy nie przegrywaliśmy.

Polacy okazję w pierwszej połowie mieli jedną. Kamil Grosicki uderzył głową, ale Japoński bramkarz fenomenalnie wyciągnął tę piłkę i to było tyle z naszych popisów do przerwy.

Ostatnie spotkanie Polaków na mundialu było jak nudny pojedynek bokserski. Spokojne boksowanie i czekanie na błąd przeciwnika, żeby go znokautować. Normalny kibic najprawdopodbniej płakał, że tak wygląda nasze pożegnanie z mundialem w Rosji.

Druga połowa nie przyniosła wielkiej zmiany w grze. W dalszym ciągu Polacy próbowali atakować pozycyjnie, a kibice cierpieli. Aż nadszedł ten moment! Stały fragment gry, najlepsza lewa noga Polskiej piłki (Kurzawa), dośrodkowanie i… Jan Bednarek zirytowany nieporadnością naszych formacji ofensywnych pewnie pakuje piłkę w siatce. Radość. Teraz tylko utrzymać wynik…

Co okazało się nie takie trudne. Chwilę później w meczu rozgrywanym równolegle Kolumbia strzeliła bramkę Senegalowi. Było to o tyle ważne, że Japonia nawet przegrywając z nami jedną bramką ciągle awansowałaby do dalszej części turnieju dzięki mniejszej ilości żółtych kartek, niż u piłkarzy z Afryki.

I po emocjach. Obie drużyny były zadowolone z wyniku (chociaż w przypadku Polaków brak ambicji może zastanawiać) i leniwie podawały sobie piłkę. Efekt? Kibice opuszczający stadion przed ostatnim gwizdkiem i Błaszczykowski, który czekał na zmianę 5 minut, a ostatecznie i tak nie dane mu było zaliczyć ostatnich sekund na mundialu.

Polacy w ostatnim meczu zaprezentowali się tak jak w całym turnieju. Tylko wynik okazał się lepszy. Nie zmienia to faktu, że raczej nikt za nami na turnieju nie zapłacze, a spotkań jak te z Japonią żaden kibic na świecie nie chce oglądać.

Odnośnie Bednarka – były zawodnik Lecha powoli pokazuje, że to on może być piłkarzem który w przyszłości będzie dowodził obroną biało-czerwonych. W kadrze szykuje się rewolucja. Bednarek może być jej największym wygranym.

data-matched-content-rows-num="8,4" data-matched-content-columns-num="1,4" data-matched-content-ui-type="image_stacked,image_stacked"

Dodaj komentarz

avatar