Wielkopolska od A do Z

Zamek na wyspie, którego nikt nie zamieszkał. Jezioro Góreckie i ruiny Działyńskich

Ruiny neogotyckiego zameczku stoją na niewielkiej wyspie pośrodku Jeziora Góreckiego, w sercu Wielkopolskiego Parku Narodowego. Budowlę wzniesiono jako prezent ślubny, a jej właściciele bywali w niej jedynie przez kilka lat. Budynek stoi pusty od niemal dwóch stuleci. Najlepiej widać go przez gęste drzewa w czasie, gdy opadną liście. Tysiące gęsi ściągają nad jezioro jesienią, co stanowi dobry powód, by wybrać się tu na spacer właśnie teraz.

Rynnowe jezioro z dwiema wyspami

Jezioro Góreckie, położone w gminie Mosina, to jezioro rynnowe o powierzchni 104,1 ha. Znajdują się na nim dwie wyspy: Zamkowa i Kopczysko. Ponieważ całe jezioro leży w obszarze ochrony ścisłej Wielkopolskiego Parku Narodowego, obowiązuje tu zakaz kąpieli, wędkowania oraz pływania łodziami czy kajakami. Nie można zatem dopłynąć na wyspę, więc ruiny ogląda się z brzegu.

Prezent ślubny dla Klaudyny

Tytus Działyński, właściciel Kórnika i Konarzewa, wzniósł zameczek w latach 1824-1825. Sam najpewniej zaprojektował tę budowlę, której był fundatorem. Z okazji ślubu z Bernardem Potockim siostra Tytusa, Klaudyna, otrzymała ten budynek w prezencie. Uroczystość odbyła się 25 sierpnia 1825 roku w pałacu w Konarzewie.

Działyński nadał budynkowi wygląd średniowiecznej warowni, choć nigdy nie pełnił on funkcji obronnej – stąd wzięła się nazwa „zamek”. Według gminy Mosina jest to jeden z pierwszych w kraju neogotyckich budynków mieszkalnych. Z kolei serwis Zamki Polskie uznaje go za pierwszą w Wielkopolsce romantyczną budowlę o dekoracyjnym, obronnym charakterze i cechach gotyckich.

Architektura zameczku

Zameczek wzniesiono na planie przypominającym literę L. Budynek posiada dwa skrzydła o różnej wielkości oraz przysadzistą, cylindryczną wieżę od wschodu, którą zwieńczono pseudogotyckimi blankami. Obiekt miał dwie kondygnacje i piwnice, a niektóre okna zakończono ostrołukowo. Herby rodowe, między innymi Ogończyk, prawdopodobnie przeniesiono z renesansowego zamku w Kórniku.

Choć Potoccy przyjeżdżali tu głównie latem, piece i kominki umożliwiały mieszkanie w zameczku przez cały rok. Na wyspę dostawano się łodzią, natomiast w czasie srogich zim można było dotrzeć pieszo lub saniami po lodzie.

Powstanie i emigracja

Właściciele bardzo krótko cieszyli się rezydencją na wyspie. Pod koniec lata 1830 roku byli tu po raz ostatni. Wyjechali do Warszawy po wybuchu powstania listopadowego. Bernard brał udział w walkach, a Klaudyna opiekowała się rannymi powstańcami. Oboje wyemigrowali po upadku zrywu i nigdy więcej nie wrócili na wyspę.

Klaudyna udała się do Drezna, a następnie do Genewy, w której zmarła w 1836 roku. Po czterech latach Bernard powrócił do Wielkopolski i osiadł w Tulcach pod Poznaniem. Tam zajmował się pisaniem oraz przekładami z języka francuskiego. Opuszczony zameczek szybko zaczął popadać w ruinę.

Ostrzał w 1848 roku

Wiosna Ludów przyniosła ostatni dramatyczny epizod w dziejach zameczku. Prusacy ostrzelali wyspę z armat w maju 1848 roku, ponieważ sądzili, że ukrywa się na niej rząd powstańczy. Serwis Zamki Polskie podaje, że powstańcy najpewniej nigdy tam nie przebywali, choć według gminy Mosina zamek dał im wtedy schronienie. Choć kilka lat temu konserwowano mury, budynek nadal pozostaje niezamieszkaną ruiną.

Jesień nad jeziorem: tysiące gęsi

Jezioro Góreckie jest także dobrym miejscem do obserwacji ptaków. Według gminy Mosina w czasie jesiennych przelotów gromadzą się tu tysiące gęsi, między innymi zbożowych i białoczelnych. Gmina wymienia też najciekawsze gatunki, takie jak gęgawa, świstun, gągoł oraz puszczyk, który licznie gniazduje w okolicznych lasach. Na brzegu nie ma platformy widokowej ani czatowni, więc przyda się lornetka, a nawet luneta.

Jak dojść i co warto wiedzieć

Do oglądania zameczku przyda się lornetka, ponieważ ruiny znajdują się około 100 m od punktu widokowego na brzegu. Najlepiej widać ruiny zimą oraz późną jesienią, kiedy z drzew opadną liście. Oglądanie jest bezpłatne, jednak obowiązuje zakaz lotów dronem.

  • Pieszo – stacje kolejowe oddalone są od jeziora o 6-8 km. Stamtąd prowadzą szlaki: niebieski (ze Stęszewa i Mosiny) oraz czerwony (z Puszczykowa).
  • Samochodem – auto należy zostawić na płatnym, wyznaczonym parkingu, na przykład przy siedzibie dyrekcji parku. Ponieważ opłatę wnosi się w parkomacie, warto mieć przy sobie monety.
  • Rowerem – na drodze prowadzącej do ruin nie wolno jeździć, rower trzeba prowadzić.
  • Z psem – w okolicznych lasach można wyprowadzać psy.

Szlaki wokół jeziora nie tworzą zamkniętej pętli; są pagórkowate i prowadzą szerokimi duktami oraz wąskimi ścieżkami. Ponieważ nad jezioro chętnie przyjeżdżają mieszkańcy okolicznych miejscowości i Poznania, w weekendy bywa tłoczno. Osoby, które chcą spokojnie popatrzeć na ruiny i gęsi, powinny przyjść w dzień powszedni.