2 maja 2026 roku wieczorem czujnik tlenku węgla w mieszkaniu w Koźminie Wielkopolskim uruchomił alarm, informując mieszkańców o śmiertelnym zagrożeniu. Dzięki szybkiej reakcji pięć osób, w tym dwoje dzieci, opuściło budynek jeszcze przed przybyciem straży pożarnej. Nikt nie ucierpiał.
Przebieg zdarzenia i pierwsze działania
O godzinie 20:59 dyżurny Stanowiska Kierowania Komendanta Powiatowego otrzymał zgłoszenie o zadziałaniu czujki tlenku węgla w lokalu na pierwszym piętrze budynku mieszkalnego. Źródłem zagrożenia okazał się gazowy ogrzewacz wody umieszczony w kuchni. Mieszkańcy – pięć osób, w tym dwoje nieletnich – samodzielnie opuścili mieszkanie i nie zgłaszali żadnych dolegliwości. Strażacy po dotarciu na miejsce potwierdzili lokalizację problemu.
Badanie stężenia i neutralizacja zagrożenia
Strażacy w aparatach ochrony dróg oddechowych przeprowadzili pomiary detektorem wielogazowym. W kuchni i sąsiednim pomieszczeniu wykryto 15 ppm tlenku węgla. Po zamknięciu okien i próbie uruchomienia ogrzewacza stężenie gazu zaczęło gwałtownie rosnąć. W związku z tym strażacy wyłączyli wadliwe urządzenie oraz odcięli dopływ gazu, a następnie dokładnie wywietrzyli lokal. Kolejne testy dwoma niezależnymi miernikami potwierdziły zerowe wartości tlenku węgla we wszystkich pomieszczeniach.
Wymiana czujnika i edukacja mieszkańców
Uszkodzony czujnik z kuchni przestał działać po alarmie, dlatego strażacy przekazali rodzinie nowe urządzenie w ramach programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej. Ratownicy poinstruowali domowników, jak prawidłowo uruchomić czujnik oraz gdzie go zamontować.
Dlaczego tlenek węgla jest tak niebezpieczny?
Tlenek węgla to bezbarwny i bezwonny gaz trujący, powstający przy niepełnym spalaniu paliw takich jak gaz ziemny, węgiel, drewno czy benzyna. Gromadzi się w pomieszczeniach na skutek usterek w piecach, kotłach, kominkach lub silnikach spalinowych, szczególnie przy braku odpowiedniej wentylacji. Nawet niewielkie stężenie może stanowić śmiertelne zagrożenie dla zdrowia i życia.