Ładowanie Wydarzenia

« Wszystkie Wydarzenia

  • To wydarzenie minęło.

Seryjni poeci #61 – Robert, Skonieczny, Żabnicka

15 października 2019 @ 18:00 - 20:00

56998 image 71116453 2562677797117803 662944372689469440 o - Seryjni poeci #61 - Robert, Skonieczny, Żabnicka

Zapraszamy na pierwsze w jesienno-zimowym sezonie spotkanie z cyklu Seryjni poeci. Gośćmi będą: Maciej Robert, Rafał Skonieczny i Joanna Żabnicka; prowadzenie: Piotr Śliwiński
Centrum Kultury Zamek, ul. św. Marcin 80/82, Scena Nowa, III piętro

promocja tomów Wydawnictwa WBPICAK
Maciej Robert “Superorganizm”, Poznań 2019.
Rafał Skonieczny “Duża muzyka”, Poznań 2019.
Joanna Żabnicka “Koniec lata”, Poznań 2019.

Maciej Robert, łodzianin, rocznik 1977. Opublikował sześć książek poetyckich i jedną eseistyczną. Laureat nagrody Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek, nominowany do Nagrody im. Wisławy Szymborskiej.

Rafał Skonieczny, urodził się w 1983 roku w Warszawie. Opublikował cztery książki z wierszami: Dzikie strony (2010), Przeniesiony człowiek (2013), Antologia hałasu (2016) i Jestem nienawiść (2018). Wydał kilka płyt z zespołami Hotel Kosmos i Rara. Zredagował wybór wierszy Grzegorza Kaźmierczaka Centra (2014) oraz zbiór tekstów piosenek Grzegorza Ciechowskiego Obcy astronom (2018). Wychował się nad rzeką, mieszka nad morzem.

Joanna Żabnicka – opublikowała tomik Ogrodnicy z Marly (2016), nominowany do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius w kategorii debiut. Laureatka Medalu Młodej Sztuki i Stypendium Artystycznego Miasta Poznania dla młodych twórców, dzięki któremu ukazała się niniejsza książka. Nie ma szczęścia w grach losowych.
Książkę “Koniec lata” Wydano w ramach Stypendium Artystycznego Miasta Poznania.

Robert:

Sceny łóżkowe

Rozdzieleni dzieckiem.
Idealny układ – pełna
asymetria. I nagle

widzi siebie jako człowieka
wypisanego z trójkąta.
Nasłuchującego, jak cicho

i precyzyjnie pracuje
mechanizm ciała,
które go kiedyś zdradzi.

Omam

Czarna parasolka – dalibyście wiarę?
Myślałem, człapiąc w nocy, że umarło
światło, że jedna – z dwóch – żarówka
się nadwerężyła, że ślepnę, że śpię.

A to była przecież czarna parasolka,
rozłożona w wannie po twoim powrocie.
A to była tylko czarna parasolka,
o.

Słowa

To niepojęte. Dawniej zbieraliśmy się
wokół niego na jedno słowo. Ożywał
salon, kuchnia, sypialnia, dom pęczniał,
narośl na narośli, stawał się światem

w rytm kosmicznych pływów.
Ktoś zajmował miejsce przeznaczone
dla kogoś innego, mijały się słowa.
A on, póki mógł mówić, mówił.

Teraz cicho i pusto. Teraz zbieramy się
dłużej. Niebawem wszyscy zaśniemy
w swoich dziecięcych pokojach.
To niepojęte – brak słów.

Skonieczny:

Ówdzie

Człowiek na ławce, obok której przechodzimy,
nagle postanawia się odezwać:

jak będziesz niegrzeczny,
to pies cię zje.

Nie wiem, czy dwulatek może być niegrzeczny,
czy tylko dorośli tak to sobie tłumaczą, kiedy mają dość.

Chciałem już wracać, być w innym miejscu,
ale ty wolałeś ganiać za mydlanymi bańkami.

Przy tobie dużo się uczę o ludziach i zwierzętach
oraz o efektywnej produkcji baniek mydlanych.

Nie słuchaj pana, psy nie jedzą ludzi.
Przynajmniej dopóki mi wierzysz.

Ślepia

nie należę do siebie. Wychodzę
z psem, a noc patrzy na mnie ślepiami
świetlików jak na wygiętą gałąź,
nieruchomą, która w ciemności lasu
równie dobrze mogłaby nie istnieć.

Tylko w ten sposób mogę być otwarty
na oścież, nieuleczalnie chory, wypchnięty
nad ziemię korzeń

Opowieść

Podobno człowiek nie jest zdolny
do zapamiętania czegokolwiek,
co przydarza mu się mniej więcej
do czwartego roku życia.

Tak mówi koleżanka, kiedy proszę,
żeby nie przeklinać przy chłopaku,
bo nie zamierzam później świecić
za niego oczami na wywiadówkach.

Podobno nasze
najwcześniejsze wspomnienia
to historie opowiedziane nam
przez innych.

Żabnicka:

Ściana

Upał, ale zbierają się chmury. Wykusz
kamienicy, ozór firany ciążący ku ziemi.
Pewnego dnia pszczoły miały opuścić ule
i nie wrócić nigdy. Nie było widać, że odchodzą.
Kurz leży na zewnątrz szyby. Wydaje się nietykalny.

Skąd szmery w nazwach?

Naprawdę zawierucha, musimy
się zbierać, zanim przyjdzie noc
i zdmuchnie miasta.

Drzewa przeciągają się w ogrodach. Wiatr
zrywa czapki z głów i ludzi z łóżek. Rwie
się wątek. Dzieci
drżą w rodzicach, rodzice w sobie, samotni –
najciszej. Jeszcze przez chwilę pięknie.

Wyjdź ze skóry

Zaczęło się od pocałunku. Według apokryfów
Judasz był jedynym człowiekiem, który urodził
duszę. A potem umarł i już się nie powtórzył.

Można ronić łzy po ciemnicy, ale
nie zostanie po nich ślad na piśmie.
Żałować może? Może.
Może lepiej prysnąć.

Szczegóły

Data:
15 października 2019
Czas:
18:00 - 20:00
Wydarzenie kategoria:
Strona internetowa:
https://www.facebook.com/events/365166117755499

Miejsce

Centrum Kultury ZAMEK w Poznaniu
ul. Św. Marcin 80/82
Poznan, 61-809 PL
+ Google Map