Poznań: Radni i urzędnicy podsumowali nabór do szkół. „To nie zadziałało tak, jak powinno”

fot. Sławek Wąchała (zdjęcie ilustracyjne)

5 września już każdy uczeń miał miejsce w szkole, zapewniał podczas posiedzenia Komisji Oświaty i Wychowania RMP Przemysław Foligowski, dyrektor Wydziału Oświaty UMP. Powodem kłopotów z naborem był, jego zdaniem, zwiększony napływ uczniów z powiatu.

Ostatnie posiedzenie komisji, 15 września, było poświęcone tegorocznemu naborowi do szkół ponadpodstawowych, który wzbudził wiele negatywnych emocji, a pod adresem władz miasta padały oskarżenia o bałagan, chaos i niekompetencję.

„Zdajemy sobie sprawę, że to nie zadziałało tak, jak powinno” – przyznał podczas posiedzenia komisji Przemysław Foligowski, jak podaje Radio Poznań. Ale podkreślił, że 5 września już każdy uczeń miał miejsce w szkole, a powodem problemów nie był brak przygotowania miasta, bo władze przygotowały znacznie więcej miejsc niż było uczniów kończących szkoły podstawowe w Poznaniu. Ale problemem okazali się uczniowie z powiatu, którzy zdecydowali się złożyć dokumenty do szkół w Poznaniu. Przy zwiększonym naborze w ogóle, bo w tym roku kończyło podstawówki półtora rocznika z powodu reformy oświaty wprowadzonej w 2014 roku.

Według danych wydziału oświaty w tegorocznej rekrutacji do poznańskich szkół przyjęto ponad 10 tysięcy uczniów, z czego tylko 53,5 procent to mieszkańcy Poznania. 46,5 procent mieszka poza stolicą Wielkopolski, choć te proporcje różnią się nieco w różnych szkołach.

Dane te potwierdził radny Michał Grześ, który jest także nauczycielem w jednej z poznańskich szkół średnich. W szkole, w której uczy w klasach przyjętych na początku naboru 70 proc. uczniów to mieszkańcy powiatu. Natomiast w klasie utworzonej dodatkowo dla uczniów, którzy nie dostali się do żadnej ze szkół, 100 proc. to poznaniacy. Jego zdaniem taka sytuacja nie powinna mieć miejsca, że uczniowie pochodzący z miasta, które sporo dopłaca do utrzymania swoich szkół, są w tych szkołach outsiderami i są przyjmowani na siłę, w dodatkowym naborze.

Pracownicy wydziału oświaty zwrócili uwagę, że nie ma prawnej możliwości wprowadzenia preferencji przy naborze dla uczniów z Poznania. Radny Grześ jest jednak zdania, że miasto musi znaleźć takie rozwiązanie, które zapewniałoby równe traktowanie wszystkim uczniom: i z Poznania, i spoza miasta. I w tej sprawie powinna się odbyć dyskusja z władzami sąsiednich powiatów, by w przyszłym roku nie powtórzyła się taka sytuacja, jak w tym.

Jak zwrócił uwagę dyrektor Foligowski, Poznań nie ma takich możliwości organizacyjnych ani finansowych, żeby przyjąć wszystkich chętnych uczniów z powiatów. Nie jest tajemnicą, że samorządy do oświaty dopłacają naprawdę duże pieniądze, bo subwencja oświatowa od lat nie jest wystarczająca, by utrzymać szkoły i ich pracowników.

Ostatecznie i radni, i urzędnicy zgodzili się, że trzeba zrobić wszystko, by przyszłoroczny nabór, który również może być trudny, bo również będzie to podwójny rocznik, przebiegł bez takich kłopotów i stresu, jak w tym roku.

Podziel się: