Poszukiwania Michała Rosiaka: Co udało się ustalić do tej pory?

Minął już ponad miesiąc od zaginięcia Michała Rosiaka w Poznaniu. Co udało się ustalić do tej pory?

Michał Rosiak zaginął w nocy z 17 na 18 stycznia, w okolicach dworca kolejowego na Garbarach. Wcześniej razem z kolegami bawił się na poznańskim Starym Rynku. Ostatnim miejscem w którym przebywał tam Michał był jeden z klubów go-go. 19-latek miał w nim zamówić drogiego drinka dla tancerki, udać się na prywatny taniec, a niedługo później wyjść z klubu bez pożegnania ze znajomymi.

Po opuszczeniu lokalu Michał udał się w stronę Winograd. Jest to o tyle zastanawiające, że student Politechniki mieszkał w całkowicie innym kierunku. Z późniejszych ustaleń wynika, że bardzo słabo znał miasto. Wiadomo również, że korzystał z aplikacji “Jak dojadę”. Według części dziennikarzy kierunek wybrany przez Michała mógł być efektem pomyłki przy wpisywaniu adresu – zaginiony mieszkał na osiedlu Armii Krajowej, a szedł w stronę Armii Poznań. Z drugiej jednak strony, aplikacja “Jak dojadę” w pierwszej kolejności sugeruje adresy, które wcześniej były używane… Ze względu jednak na dużą ilość wypitego alkoholu, można założyć, że faktycznie doszło do pomyłki.

Ostatni ślad po Michale urywa się na przystanku autobusowym, obok dworca kolejowego na Garbarach. Autobus, który pojawił się tam o 1:36 zarejestrował 19-latka siedzącego na przystanku. Podczas przyjazdu kolejnego autobusu, Michała już jednak tam nie było, za to w pobliżu samego przystanku znaleziono ślady po wymiotach oraz telefon komórkowy studenta Politechniki.

Sam przystanek w nocy nie jest zbyt dobrze oświetlony, a zaraz za nim znajduje się rzeka. Zbocze jest bardzo strome (brak zabezpieczeń) i nie ma tam żadnego oświetlenia. Od początku jedną z częściej poruszanych hipotez była ta o nieszczęśliwym wypadku i utonięciu w rzece. Początkowe przecieki ze śledztwa policji dawały nadzieję, że do tragedii nie doszło, ponieważ psy tropiące miały nie podjąć tropu Michała z przystanku nad rzekę. Jak się później jednak okazało psy ten trop podjęły i zniknął on w bezpośrednim sąsiedztwie rzeki. 

Policja rozpoczęła szukanie ciała w wodzie. Strażakom, którzy pomagali w poszukiwaniach udało się odnaleźć kilka obiektów “mogących być ludzkim ciałem”. Ze względu na niesprzyjające warunki, nurkowie nie mogli tego od razu sprawdzić. Kilka dni później, kiedy warunki się poprawiły, nie udało im się znaleźć ciała.

W tym samym czasie trwały poszukiwania Michała na lądzie. Ochotnicy sprawdzili Cytadelę (łącznie z bunkrami) oraz brzegi rzeki. Pierwsze poszukiwania odbyły się po tygodniu. Oficjalnie ratownicy zarażali zgromadzonych poznaniaków optymizmem. Nieoficjalnie – po takim czasie, przy minusowej temperaturze, szanse na odnalezienie żywego Michała były zerowe.

Jednocześnie w internecie pojawiają się kolejne teorie, próbujące wyjaśnić co mogło spotkać Michała. Coraz częściej pojawią się też prośby o modlitwę. Na chwilę obecną wszystko wskazuje na to, że student Politechniki wpadł do rzeki. Okoliczności sprawy w dalszym ciągu bada jednak policja.

0 0 votes
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze